•  

Pan marszałek Bronisław Komorowski nie ma coś szczęścia do wywiadów. Udzielając dziś odpowiedzi dziennikarzom tvn-owskiego programu „Dzień dobry TVN” tyczące się życia rodzinnego, dość nieoczekiwanie podkreślił swą progenituralną przewagę nad rywalem z PIS-u , oświadczając iż jeśli chodzi o niego, to nie musi pokazywać się w mediach z cudzymi dziećmi. I tak bardzo zachwycony był pan marszałek własną przemyślnością, finezją i gracją, tak wielka rozpierała go duma z dokopania przeciwnikowi, że na pytanie dziennikarza , kto rządzi w domu, odpowiedział z właściwą sobie swadą i wdziękiem: „Och, u nas w domu nie ma ochlokracji” (cytuję z pamięci, więc być może niezupełnie dokładnie, ale sens był w każdym razie jak wyżej). Rozumiem, iż jedynie owo silne wzruszenie spowodowało konfuzję pana marszałka, wskutek czego pomylił pajdokrację z ochlokracją. Strach jednak myśleć, co będzie, jeśliby – tfu , tfu, na psa urok - pan marszałek wygrał wybory. Bo wtedy dopiero w życiu pana marszałka zaczną się gorące emocje...